Sesja Toli i Demona

Znacie to uczucie, gdy patrzycie na to jak rozwijają się Wasze konie i przepełnia Was duma taka, że prawie pękacie w samozachwycie, macie ochotę unosić się wręcz nad ziemią? No to tak samo mają instruktorzy 😉 Jak wiadomo, życie tak mi się potoczyło, że miałam epizod bycia instruktorem jazdy konnej – bywało różnie, generalnie wielka satysfakcja pomieszana z brakiem siły a także głosu. 😛

Z Tolą zaczynałyśmy od spacerków wyłącznie stępem, bo nie chciała nawet kłusować. Metodą małych kroczków po kilku miesiącach doszłyśmy do pierwszych galopów i samodzielnych jazd. Potem zmieniłam profesję na wyuczony zawód grafika więc i instruktorzenie moje się skończyło.

po 3 latach, co ja paczę? Tola zrobiła na swoim kucyku odznakę, brała udział w pierwszych zawodach <3 I właśnie ją, oraz kucyka – Demona miałam okazję focić w ostatni weekend. 🙂 Jak wiadomo, nie przepadam za sesjami w sukniach z rozwianym włosem i na oklep, zdecydowanie wolę, klasyczną elegancję, ładnie siedzącego jeźdźca i zadowolonego konia podczas pracy, na treningu. W takim klimacie utrzymana była i ta sesja 😀 Eksplodująca zewsząd zieleń i ściana bzu na hipodromie super się komponowały z moimi modelami. Najchętniej wlazłabym w sam środek tego bzu i stamtąd fociła z poziomu samej trawy, haha 🙂